PaniDava
kobieta - 23 lat, Kraków, Poland
- Przyjaciele |
- Księga gości
- | Zdjęcia
- | Blog
- | Klany
- | Pliki video
- | Wydarzenia
- | Muzyka
- | Shouty
Blog 40
Napluje Ci w Twarz
Ugryze na znak Sympatii
-
niedopisany list
Przyjacielu:
Wesołych Świąt. Każdych z tych wszystkich lat kiedy przestałam się odzywać.
I to wcale nie tak że nie chciałam że nie miałam czasu i że zapomniałam adresu. Zastanawiałam się co właściwie mam Ci napisać. Obiecałam sobie że nie będą to wielkie słowa bo ich w życiu dostałam w nadmiarze.
Wiesz przez wiele lat prowadziłam zapiski krótkich dialogów które prowadziłam z ludźmi. A może raczej Oni ze mną. Dialogów z Tobą też. Teraz kiedy siedzę i popijam popołudniowe cappuccino lubię je poczytać raz jeszcze.
Wiem że jesteś ciekawy co u mnie.
U mnie tak wiele. Mam dom męża kota syjamskiego i obronnego psa. Wszystko co kobieta w moim wieku mieć powinna. Myślałam kiedyś że zawsze będzie tak jak kiedyś. Że będę dla wszystkich online i fullservis. Myliłam się.
On przynosi mi poranne espresso i pozwala się często kochać przy włoskich piosenkach. Taki jest ten mój mąż. Kupił mi torebkę LV i wszystkie książki jakie sobie wymarzyłam.
Raz w tygodniu chodzimy do restauracji. Raz w tygodniu do kina i na ulubioną kawę. Raz w miesiącu do opery.
Co niedziele przynosi mi śniadanie do łóżka a w piątki robi kolację. Codziennie mówi że pięknie wyglądam.
Na urodziny dostaje ulubione perfumy a na wakacje wyjeżdżamy na Kretę.
Zawsze w środy wychodzę do fryzjera. W czwartek do kosmetyczki.
Codziennie wyprowadzam psa kupuje prasę i warzywa na targu.
A i mam moje ukochane małe stare porsche.
Może będziemy mieli dziecko. Nie wiem tego. On skupia się na karierze.
Od drzwi wejściowych do bramy wjazdowej rośnie jakaranda. Jakbyś mógł zobaczyć jak cudnie kwitnie. Lubię chodzić po tych płatkach boso.
Wiesz kręcą mi się teraz włosy. Wiem dziwne nigdy tak nie miałam.
Nie uwierzysz ale codziennie chodzę w sukienkach. Tak jak zawsze chciałam. I czytam książki z kotem na rękach.
Myślałeś kiedyś że tak to się wszystko potoczy? Na pewno nie.
Pamiętasz jak kiedyś rozmawialiśmy o Szczęściu. O Naszych obawach i lękach że nigdy Ono nie zagości. Że człowiek będzie tak chodził i szukał bez celu.
Ja mam kota psa i dobrego mężczyznę. Czy to jest właśnie Szczęście?
Mam tylko kilka zmarszczek ale to od śmiechu wiesz.
I nie palę praktycznie w ogóle. Na sylwestra raz do roku. Dla zabawy.
Brakuje mi Wszystkich bliskich. Wiem że drogi się rozchodzą. Ludzie wyjeżdżają i zakładają rodziny.
Ograniczają swój czas do pracy i dziecka.
Ale mi Wszystkich brakuje. Wiem że jeśli bym się z spotkała z Kimś to byłoby jak dawniej. Nawet tak jakbyśmy się wczoraj dopiero rozstali.
Nie wiem co się ze mną stało. Z tą kobietą która kochała tańczyć i śmiać się choć miała smutne oczy.
Dalej pije codziennie lampkę wina. Kiedy On już zaśnie. Albo szybkiego drinka.
Był taki czas kiedy myślałam że moje życie się zmieni. Chciałam nawet wrócić do mojej wielkiej Miłości (jeśli Miłość można w ogóle podzielić na wielką i nie-wielką). Chciałam tyle rzeczy.
Nie wiem czym jest Szczęście.
Czasami myślę że człowiek po długiej walce jest zmęczony i przestaje bo i tak nie wierzy że wygra.
Nie wiem czy ja przestałam walczyć czy to co mam to moja porażka czy zwycięstwo.
On nie tańczy tak jak ja chce. W sumie tańczy nijak.
Nie sądziłam że tak bardzo kiedykolwiek będzie mi tego brakowało. Zawsze sobie jakoś z tym radziła a teraz nie.
Tu wino jest naprawdę bardzo dobre. Muszę Ci wysłać butelkę.
Myślę czy znalazłeś Szczęście. Mam nadzieje że tak.
Kiedyś pijąc kawę patrzyłam na włoską rodzinę. Nie wiem czemu ale ten mężczyzna był niesamowicie do Ciebie podobny. Włosy rysy twarzy. Nawet dłonie miał jak Ty.
Siedział z dzieckiem i żoną. Wyglądał na lekko znudzonego. Dziecko przytulał mocno na żonę nie zwracał uwagi. W sumie nie zwracał uwagi na cokolwiek. Pił sok bananowy i wykrzywiał usta jakby to była whisky bez lodu. Zrobiło mi się Go żal. Tylko nie wiem czy dlatego że był taki smutny czy dlatego że tak mi przypominał Ciebie.
Mam nadzieję że budzisz się z uśmiechem.
Żałuje że nie powiedziałam Ci kilku ważnych rzeczy ale w sumie teraz i tak nie mają one znaczenia.
Słowa które nie mają znaczenia.
Tak wiele się zmienia nie sądziłam że kiedykolwiek to powiem.
Nie widziałam Cię tak długo ale wiem jakbyś mnie przywitał
Ty: Moja Droga wyglądasz jak milion dolarów
ja: ja nie wyglądam jak milion dolarów. Ja nim jestem
Tak właśnie bym odpowiedziała. Wiem że pamiętałbyś żeby powiedzieć 'Moja Droga'. To mnie rozczula.
Znowu pojechalibyśmy gdzieś przed siebie nocą. Jak kiedyś. Popatrzeć na gwiazdy i nic nie mówić.
Przepraszam że się odzywam. Może nie powinnam. Jest noc i ten pies znowu szczeka. A tu jest zawsze tak spokojnie.
Czytam znowu te dialogi.
Ty: czujesz się czasem samotna?
ja: codziennie.
I wiesz nic się przez te wszystkie lata nie zmieniło.
Może jestem spokojniejsza i nie podnoszę głosu. Nie śpiewam piosenek kiedy się kąpię i tańczę tylko walca którego nauczyłam się na kursie wiele lat temu.
Nic się nie zmieniło.
Nie musisz odpisywać jeśli nie chcesz.
I tak codziennie rano mam nadzieję że dostane od Ciebie list. Taki papierowy pisany.
Że staniesz przy furtce i powiesz że ładne mam te jakarandy.
dava -
na początek lata
jak to jest umieć ściągnąć majtki przy obcym mężczyźnie
a nie otworzyć choć na chwilę i choć kawałka serca
'nie chce się Tobą dzielić z innymi'
bo jak to jest kiedy koledzy stawiają mi ulubione drinki
i zapraszają na banię przy barze
już właśnie wiem
'napij się ze mną vodki proszę'
i tak myślę kim właściwie jestem
kiedy siedzę miedzy dwoma mężczyznami
i jeden zostawił kobietę po pięciu latach
a drugi został zostawiony
jeden jest całkowicie trzeźwy
a drugi pijany i mówi mi że chciałby mnie pocałować
'bo wiesz ja próbuję tylko raz'
kim jestem kiedy nazywa mnie przyjacielem Kobieta którą widzę właściwie 3raz w życiu
i słucham o chorobie i śmierci Jej Matki
kiedy Ją głaszczę a Ona mnie
i każda z Nas potrzebuje tego głaskania
'nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła'
a później tańczę na zabój z obcymi i znanymi mężczyznami
nie patrząc im w oczy
'nie umiem z Tobą tańczyć.jesteś taka pewna w każdym swoim ruchu'
a jeden zwykle tańcząc przy mnie wzbudza we mnie więcej erotyzmu niż ktokolwiek przedtem
w jakiejkolwiek sytuacji
jak to jest bezkarnie pozwolić sobie chuchać na kark
'Ty potrzebujesz mężczyzny nie który będzie tańczył tak jak Ty ale tak jak Ty chcesz'
jak to jest zostawiać kogoś i wychodzić bez słowa wytłumaczenia
tak jak ja kiedyś
jak w jakiś dobrym filmie gdzie kobieta każe sobie zrobić herbatę i na palcach ucieka
'zawsze Ty zostawiałaś tak?'
jak to jest pijąc drinki rozmawiać o życiu i przemijaniu i czasie który ucieka bezpowrotnie
tak normalnie przegryzając to kandyzowaną zieloną wisienką
poprawiać nowe białe spodenki
'Ty jesteś z zupełnie innej ligii'
a do domu zostać odwiezioną nowym srebrnym audi
ze śmiesznymi guziczkami czerwonymi w środku
'wiesz lubię samochody ale najbardziej lubię spacery'
jest zupełnie normalnie
tak jak otwierać drzwi i witać się z kimś bliskim z uśmiechem
normalnie
tak jak spać z kimś zupełnie obcym
dobranoc -
czereśnie
kupiłam kilogram czereśni
nie-za-słodkie niektóre lekko zielone za 5,9
pierwsze czereśnie tego roku
uwielbiam czereśnie i tak z roku na rok obiecuję sobie że odwiedzę w odpowiednim czasie Babcie
i zjem jak dawniej wiaderko czereśni nie patrząc czy mają robaki czy nie
że znowu będę dzieckiem
i jestem nim jedząc te czereśnie na przystanku w szortach i kozakach i bez stanika
i dzieję się coś dziwnego
Starsza Pani: czy te czereśnie są dobre?
ja: jedne z pierwszych. one nigdy nie są dobre.
Starsza Pani: a ile kosztowały?
ja: kilogram 6zł
Starsza Pani: a truskawki po ile były?
ja: nie wiem nie kupowałam truskawek
Starsza Pani: nie wie Pani po ile były?
ja: no ale ja kupowałam czereśnie nie truskawki. nie wiem
Starsza Pani: przecież truskawki leżały zaraz obok
i tak z tymi czereśniami wracam do domu
i myślę ile rzeczy mijam jak te truskawki
na ilu ludzi nie zwracam uwagi a powinnam bo może są lepsi
tak jak lepsze napewno były te truskawki od moich ukochanych czereśni -
znalezione
'Wierszyk dla Niej
dajesz mi siłę
przy Tobie
czuję się jak Bóg
stwarzam wszystko w kilka dni
nędze z bidą
trzeci świat
czwarty wymiar
ludzi bez piątej klepki
siódmego dnia odpoczywam
znaczy się
mam wolne
całą niedzielę nic nie robię
przeglądam gazety i słucham rapu
(miewam też wolne soboty
wynegocjowane przez związki zawodowe)
w poniedziałek zaczynam od nowa
muszę wygonić z raju
tego kretyna
który dla swojej dupy
jabłko podpierdolił
w warzywniaku
w ogóle mam od zajebania roboty
nie domyka mi się budżet
dobrych i złych
uczynków
Podpis pod wiersz
Są zdarzenia, które przynoszą koniec. Kilka dni temu dostałem maila. Tego, na którego czekałem. Był inny niż myślałem. Dla mnie szczegóły są zbyt bolesne, dla Niej zbyt osobiste. Cóż, w końcu trzeba się poddać. Zrozumieć, że ktoś inny jest szczęśliwcem. I że ma moje sny, moje marzenia, moje wymarzone dzieci.
Droga moja, to wiersz który napisałem do Ciebie, tuż przed otrzymaniem Twojego maila. Absolutnie popierdolony, jak to ja. Ostatni, którym zawracam Ci głowę. Dziś oddaję Ci wolność. Nie marzę o Tobie i nie śnię.
Zostawiam Ci po sobie święty spokój. Tak jak przed Dniem Zmarłych przystało. To dobra data. Zamiast świeczki zapalę skręta z trawki. Po raz pierwszy od wielu lat. Patrz, dymi się przed Twoim oknem jak ściernisko.
Kochałem Cię bardzo.
Bądź szczęśliwa, bo inaczej tego chuja zabije.'
Dwa lata temu robiąc porządki
wyrzucając szczoteczkę do zębów bokserki skarpetki i kserokopię budowy turbiny
znalazłam kartkę i się wzruszyłam
kiedyś dawno przeczytałam to na www.fajny.blog.pl i wydrukowałam
strona już od dawna nie istnieje choć tak chciałam napisać co u Niego
i chce za każdym razem kiedy znajduję kartkę
czy zabił kogoś
czy ma te dzieci i marzenia
dziś znowu ją znalazłam
tak jak stare zdjęcia bilety do kina listy
kserokopię budowy turbiny /wydawało mi się że wyrzucałam/
jak skarpetki i kartki urodzinowe
to co już nie moje i nie Jego i powinno być spalone
a kartka tak między tym właśnie
i kolejny raz czytam i się wzruszam
i myślę że tak właśnie jest po tej drugiej stronie której nigdy nie doświadczyłam
jako imperator to zawsze ja zostawiałam zgliszcza
i myślę też że może Go mijam na ulicy
opieram się niechcący ramieniem w autobusie
podaję Mu piwo z butelki przy barze
albo uśmiecham się kupując kolejną sukienkę
że to może On się nie przestaje uśmiechać
albo otwiera piwo w autobusie dziadkowi
i myślę że On może kiedyś się znajdzie
i zrobię Mu kawę w kubku z kwiatkami
i opowie co się stało dalej
mam nadzieję tylko że to nie pod moim oknem stał w przed-Dzień Zmarłych
nawet jako imperator kiedyś bym tego nie chciała
i nawet jako normalna kobieta teraz też. -
Rower
'Szanowny Właścicielu roweru!!!
Bardzo prosimy i zobowiązujemy Szanownego Właściciela roweru przypiętego do grzejnika na klatce schodowej do jego bezzwłocznego usunięcia. Jeśli nie dostrzega Szanowny Właściciel dyskomfortu natury estetycznej w przechowaniu pojazdu na podeście schodów to uprzejmie wyjaśniamy, iż takie zachowanie narusza przepisy art.12.ust.1, art.16.ust.1 Ustawy z dnia 24 czerwca 1994r. o własności lokali oraz przepisy o bezpieczeństwie pożarowym a w szczególności & 242 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002r. w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
W związku z powyższym prosimy o zastosowanie się do naszej prośby i usunięcie roweru z klatki schodowej.
W przeciwnym przypadku, z przykrością będziemy zmuszeni podjąć stosowne działania prawne, które Szanowny Właściciel może postrzegać jako uciążliwe
Kraków, 29.05.2008 r.
Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej'
'Drogi Właścicielu!
Osobiście uważam, że Twój rower jest miłym akcentem na Naszej szarej, smutnej i nudnej klatce schodowej
pozdrawiam ciepło
A.'
“Szanowny Właścicielu roweru, jako, że na poprzedniej wiadomości nie było pieczątki - potraktuj ją proszę jako nieważną.
Mamy również nadzieję, że nie będziesz miał nam tego za złe.
Mając sześćdziesiąt lat zapomnieliśmy już jak to było jeździć wszędzie rowerem. “
i tak kartki w kolejności autorstwa Wspólnoty Mieszkaniowej/Aife/Pata
zwykły rower na zwykłej klatce
wzruszam się zwykłymi słowami może mam tak na wiosnę a może na starość
nie wiem
nie wiem też czy mając sześćdziesiąt lat i będą mi przeszkadzały takie rowery na klatce
i ile zapomnę z roku na rok
z tych lekcji Miłości które kiedyś dostałam
z Wolności którą miałam i ludzi którym Ufałam
ile zapomnę i jak długo będę oglądać TV choć dawniej tylko do snu
ostatnio w nocy widziałam jak Młoda Dziewczyna taszczyła rower
ciekawe kiedy Ona zapomni o ważnych rzeczach
stary rower za kierownice wnosiła na piętro
tylko po co
zawsze sprawiał że się uśmiechałam nawet jeśli bardzo chciało mi się płakać.
powtórzone po swojemu za http://inexile.wordpress.com/2008/05/29/rowerowe-s- tory/ -
klątwa
każdy ma jakąś klątwę
jak to gówno które wyrzucone wraca z głośnym 'plask'
prosto w mordę niepytane
czy ktoś w to wierzy czy nie
jedni piją za dużo
kieliszek za kieliszkiem ku zdziwieniu wszystkich
i płaczą później z tego przepicia na ramieniu Przyjaciela
do Dżemu zupełnie wydawałoby się zapomnianego
albo nie potrafią dojść choć seks dobry
przez pół nocy i zastanawiają się czy nie pójść w myśl zasady 'wszystkie orgazmy udawałem'
przy muzyce wybranej jak dla każdej innej
nie potrafią dać kawałka siebie drugiemu
w przerażeniu liczą dni do powrotu do końca świata
bo wtedy się spotkają z tym za kim się tęskni całe życie
choć się tego nie mówi
w przeświadczeniu że Kochać można tylko raz i to wystarczy
jeszcze inni nie mogą zasnąć
mimo upicia myśli i ciała
zaspokojenia wszystkich zmysłów i zmęczenia
słuchają ptaków nad ranem
są i tacy co nie potrafią żyć tylko w to życie grają
w taniec śpiew i miłość
w zabezpieczeniu każdego kawałka siebie przed mrozem
każdy ma jakąś klątwę
za gardzenie Miłością
za niedojedzony obiad i niedopitą wódkę
za ignorowanie Bliskich i głodu w Afryce
za uderzenie krzyk i płacz
za każde NIE wypowiedziane nie wtedy kiedy potrzeba
za zbyt wiele TAK
za obietnice których nie dotrzymał
każdy ma jakąś klątwę
i nie każdy się od niej uwolni
czasami pomaga zwykła kartka papieru i napisanie czegoś od serca
przygarnięcie ducha którego się tyle lat nie chciało
i wchodzenie tylko na wysokie szczyty
czasami nie marnowanie szansy na wyjazd do Paryża
albo kupowanie tylko czarnych torebek i palenie długich papierosów
a czasami mimo Wszystkiego klątwa nie odchodzi
mimo dobra wina i mężczyzny obok nie można zasnąć
każdy ma jakąś klątwę
przynajmniej jedną małą barierę
którą choć niska nie można przeskoczyć
choć pragnienie bycia po drugiej stronie ściska gdzieś w okolicy serca
bo je też każdy ma. -
Granice
czy przekraczaniem granicy
będzie wypicie dwóch tacek kamikadze na pusty żołądek
i piwa do połowy
czy picie do snu codziennie
?
czy Pan który rozkłada plakat na krześle obok siebie
i rozmawia z Celine Dion na nim coś przekroczył
?
czy ludzie którzy stoją w kolejce do WC
i rozmawiają o Miłości posunęli się za daleko
bo przecież taki temat a takie miejsce
?
a dawanie kiełbasy psu to przekroczenie czegokolwiek
albo mówienie do kotu że się Kocha
?
kupowanie kolejnej 39 torebki i następnych butów
których się pewnie i tak nie ubierze to przesada
?
czy przekroczeniem granicy będzie chodzenie na prostytutki żonatego mężczyzny
czy przytulanie się do koleżanek w pracy
czy ma prawo tak robić jeśli jest nieszczęśliwy
i czy jest zły bo tak robi a codziennie rano budzony jest jeżdżeniem plastikowymi samochodzikami po głowie
i 'tata'
to On przekroczył granice
?
czy może Ona nie dając Mu nie tyle dupy co ciepła i głaskania po głowie
?
czy granica zostaje przekroczona jeśli to głaskanie jest
od obcych dłoni i z obcych ust na czole
bezinteresownie choć się Kocha coś innego
?
a może przekracza ją ten kto mówi Kocham często i każdej
a może ta która nie powie tego przez całe życie nikomu
?
czy przekroczeniem będzie pocałowanie koleżanki
potraktowanie Jej jak zabawkę przed snem dla własnego zadowolenia po pijaku
czy to może Ona ją przekracza nie mogąc umiejscowić ciepła w niczym i nikim
?
kiedy granica jest przekroczona
?
czy wtedy jak się jest złym człowiekiem i warczy na życie
nie uśmiecha się i ciętą ripostą załatwia każdą sprawę
?
czy może kiedy ktoś jest dobry
i z tej dobroci nie potrafi nawet się bronić i powarczeć choć przez chwilę i na tego na kogo warczeć potrzeba
czy przekracza ją kobieta która się rozbiera przy obcym mężczyźnie
i pozwala się fotografować
czy ta która daje nadzieję a później ucieka
?
czy granica szacunku jest przekroczona jeśli sie myśli o sobie
nie patrzy gdzie wędrują dłonie i co mówią usta
czy może to jest właśnie szczerość chwili
?
czy granice przekracza matka bijąca dziecko
czy może taka która nigdy nie podniesie na nie ręki
?
czy szukając szczęścia człowiek może je przekraczać
i nie patrzeć że w domu czeka żona i pies
i chcieć całować koleżankę bo jest niesamowicie czy może raczej inaczej
a może właśnie dlatego bo się nie jest szczęśliwym
?
czy granice można łamać
powiedzieć komuś 'wypierdalaj' na drukowano
a może wtedy kiedy Ktoś rani a Ty dalej głaszczesz Go po głowie
przynosisz śniadanie i robisz kawę
?
a przekracza się ją wybaczając krzywdy
wiele lat wypatrzenia umysłu i ciała
i mówić tak normalnie 'tęsknie' choć chciało się kiedyś zabić
?
czy uśmiechanie się do obcych ludzi to przekraczanie granic
czy może zwykły odruch warunkowy
co to warunkuje spełnienie dobre myślenie i przelewanie dobra na innych
?
czy tańcząc przekracza się granice
dając się dotykać całować w ramię i oblepiać obcym oczom
a później tak normalnie ubierać kurtkę i mówić 'cześć'
czy to taniec czy już jakieś zaklęcie że każdy chce więcej i więcej
jak narkotyku
?
czy trzymanie w kieszeni grudy trawy albo amfy
dla kolegi co w WC chodzi zabierając to
to już przekraczanie czegoś
pozwalanie na to i nawet trzymanie drzwi od tego WC dla bezpieczeństwa
?
czy przekracza się granice się śmiejąc
a może płacząc
szczerą rozmową co boli
popijając mochito z obcych rąk które chciałyby lizać skórę
?
czy nie bycie z osobą którą się Kocha to jej przekroczenie
czy może nie Kochanie nikogo przez całe życie
?
Przekraczanie granicy to
kiedy człowiek się nagina do niemożliwości
a jeszcze nie sięga głową do ziemi
kiedy kończy się Twoje dobro
a zaczyna krzywda Innych
a może to Ich dobro a krzywda Twoja
tylko Tobie się wydaje inaczej ale tylko dlatego że akurat jesteś tak nisko -
torebka
z racji faktu że codziennie drogę z autobusu pod same drzwi mieszkania rozciągam w czasie i próbuje znaleźć klucze
zrobiłam jej mały rachunek sumienia i przegląd zawartości
tak więc:
-sweter brązowy (nie wiem po co)
-wełniana czapka (wiem po co.na mokre włosy rano)
-rękawiczki (jak mi marzną dłonie)
-niedojedzony precelek bez woreczka (?! nie wiem z którego dnia)
-puste pudełko po tic-tacach (no coment)
-ładowarka do telefonu (a no potrzebna)
-ładowarka do aparatu (nie potrzebna)
-zielona czapka (yyy nie wiem skąd)
-opaska na włosy (do pracy i żeby mi wypadała za każdym razem kiedy wyciągam coś z torebki)
-mały piesek (maskotka na prezent ale zapomniałam dać)
-kosmetyczka
-zapałki (wszystkie wypalone)
-papierosy
-okulary w futerale
-okulary bez futerału (i to jeszcze nie moje)
-czysta kartka A4 (?!)
-tampony dwa
-cień do powiek
-gumy (wszystkie podzielone na 4części)
-14 biletów autobusowych co powinny być w koszu (a mam miesięczny)
-karta miejska
-30 zł w monetach rożnego nominału
-lakier do paznokci (przydaje się)
-sznurówki (miałam kupić a dostałam)
-karta do bankomatu
-zapalniczka
-śrubokręt (?!)
-obrączka (szukałam jej 2miesiące)
-przenośny dysk (mojego Brata)
-katalog H&M
-zakrętka po wodzie mineralnej (?!)
-2 tulipany ususzone (ups)
-cukierki odpustowe (byłam w weekend na wsi)
-bon za biżuterię
-płyta MIKA (nie słuchałam)
-4 rachunki
-bilet do kina (ech z grudnia)
-telefon i słuchawki
-szminki 5sztuk
-jeden błyszczyk
no i to by było na tyle
nie chcecie wiedzieć co mam w pokoju
-
wiosna
wiosna dziwna tego roku
bez bólu w skroniach
bez obcych męskich dłoni
co tylko w nocy tulą a w dzień już nie
i mam to przeświadczenie wielkości w każdym kieliszku
co bez grymasu się przechyla
bez grymasu życie
z pogodzeniem się z sobą
wybaczeniem Wszystkim
ucałowaniem Wrogów w czoło
nawet na Dobranoc
z siłą na ustach
i delikatnością na powiekach
tak jak powinno być zawsze. -
na nowo się odkrywanie
odkryć się na nowo.
na każde moje 'tak' i 'dlaczego'
w odpowiedziach fal piasku i mgły
i oddychać dla tych wschodów i zachodów słońca
co takie spokojne
szukam prostego człowieka
co usiądzie obok kiedy nadejdzie pora.