PaniDava
kobieta - 25 lat, Kraków, Poland
- Przyjaciele |
- Księga gości
- | Zdjęcia
- | Blog
- | Grupy
- | Pliki video
- | Wydarzenia
- | Muzyka
- | Shouty
Blog 40
Napluje Ci w Twarz
Ugryze na znak Sympatii
-
wiosennie
i nie mam siły się więcej uśmiechać
bo nie pamiętam kiedy tak szeroko mi się to udawało
przy tańcu i przy winie
i kiedy nie chce się spać od tych rozmów
od ciepła z czterech ścian łóżka
podłogi i sufitu
przepełniona Najczystszą Postacią siebie
na każde 'Dzień dobry'
i dociskanie mnie do Serca prostowaniem rąk i nóg
każdym sprawdzaniem ilości butów w korytarzu
i marzeniami o bezpańskich jeziorach
w których można pływać nago
przed księżycem. -
wiosna
przepełnianie się tańcem z poczuciem kobiety w każdym słowie
w każdym 'nie' i 'dlaczego'
a nieudane zdjęcia wyrywane lecą przez balkon
z rumieńcami wyrzucane
z uśmiechami i powietrzem przesyconym mężczyznami
takimi co w książkach
i już nie chce być 'przepierdoloną słowiańską boginią'
ani na tą wiosnę
ani dalej -
blisko
właśnie widzieć może pierwszy raz
że można kogoś Kochać mniej na ślubie i bardziej przy śmierci
i do sklepu się wracać kilka razy po pomidory bo w nich potas
a że się włosy układają inaczej choć od fryzjera
że jak się dziecko nosi to biodro wystaje
i smutne oczy się ma nie tylko ze smutku
czasem też ze zmęczenia
a jak człowiek chce spać to przychodzą koty
niektóre nawet ssą swoje ogony w zadowoleniu
zalepiając brak czułości
wiedzieć może pierwszy raz
że ciasto marchewkowe to też ciasto
a na każde 'nie' odpowiadać 'tak'
z lekkim uśmiechem jaszczurki co się w słońcu wyleguje
i wylegiwać się w swoim życiu i mruczeć ciepłem
i się otaczać kocem z dobra i ludzi co tylko szeptają
bo głośniej wieje tylko wiatr
z tymi biletami w każde miejsce świata
byleby z cichymi duchami u boku. -
[.]
na-przeciw blasku w oknie stać
mimo dzielenia na cztery
latać w podciętych skrzydłach polizanych woskiem
a przez tych co za-blisko być jeszcze dalej
co to szeptać nie umieją w porę
co ściągają kąciki ust ku dołowi
jednak Dobro nie wraca zawsze
nie wróci od tych co patrzą przez pot i palce
na moje ciche konstrukcje. -
inaczej
i pierwszy raz widzieć brak Tych Butów
od Pierwszej Komunii w tym samym miejscu
a teraz tylko dywan
i człowiek chciałby się rozpłynąć z tym Śniegiem
z tym Wszystkim czego nie miał a mieć powinien
nie tylko przy łamaniu się opłatkiem
i ta troskliwość starych palców
gubienie obrączek i włosów choć się nie chce
to oprószenie każdego dnia czasem
a My dalej bawimy się w chowanego
oblewamy wodą i ślizgamy na lodzie
dalej choć obrączek coraz więcej
więcej planów dzieci i samochodów
My dalej się bawimy.jak dawniej.dla nie-za-pomnienia
w każdym uśmiechu i szczęściu którym się łamiemy i popijamy gorzką. -
zapatrzenie w jutro
zapatrzeniem w jutro
napewno lepsze się uśmiecham
chłonę wino i darmowe głaskanie po plecach
bez-interesowne zamyślenia
i nucenie piosenek pod nosem
do Aniołów które mnie nie opuszczają -
bez-jakichkolwiek-ust
przy starych piosenkach
ma się tylko nowe myśli
w warstwach każdej piosenki mam zaprzeczenie samej siebie
to rozcieranie cannabis na moich dłoniach
zatrzymywanie się na zielonym świetle i smakowanie każdego łyku powietrza
co to czuję w sobie zew świeżej krwi.
tak jakoś
bez jakichkolwiek ust -
spirytusowe przepicie
i nie myślałam że będę piła spirytus
a zaraz przed cocorum rum wino francuskie i kadarke
że znajdzie się Nauczyciel Salsy a życie po północy może być nie tylko refleksyjne
ale też zabawne.jak się śpiewa do samej siebie.
i człowiek tak by chciał poukładać wszystko w pudełkach
same te dobre wspomnienia i przemijanie
czas który tyka w uszach a czasem by się chciało zatrzymać
spadają te Myśli-Chwilę liściami z drzew
dopiero teraz po nie-tylko-pierwszym-śniegu
choć powinny już dawno
takie tam spirytusowe refleksje
na każdym moim 'ale' już jesteś
i masz się całkiem dobrze
z oczami jak u dziecka
gdzieś pomiędzy Niebem a Ziemią
zostawiając u mnie rękawiczkę. -
w spokoju
zatopiona w spokoju
w szklankach wina na stole
w zwykłej burzy za oknem
tak zwykłej że aż mi zmokłeś
i mówisz teraz dobranoc
nikt nie wie co się stało
zadrży mi życie w skroniach
jak staniesz i się dokona
i może nauczę się kłamać
niebawem
że dobrze mi tu
na amen
na każde mądre słowo
co w herbacie się chowa
że nie płaczę w kościele
siwieje
że nie wiem skąd masz ten spokój
i choć nie wierzysz w Anioły
dwa siedzą właśnie na stole
patrzą jak mi tu pierdolisz
o ich nieistnieniu
na świecie -
bez-dusznie
to jest Twoja marynarka
to są Twoje wieśniackie buty
a to są moje drzwi
wiesz co masz robić.
nauczyłam się wkońcu je zamykać
bez spierdalaj
choć taki użytek jest ze zdartych fleków
i czerwonych paznokci
z tego bezdusznego klękania
przed dobranoc
z mętnej śliny na skórze
oklepanym
'na zawsze' miedzy orgazmami
podrywaniem sie rano
i zakrywaniem mi nagich nóg i pośladków
tak jakby to był kurwa grzech
leżeć nago w dzień
tak jakby to było kurwa niedorzeczne